czyli..., zapisać słowem i obrazem

Darmowe fotoblogi
Blog > Komentarze do wpisu

bliskie spotkania.... .

Kiedy poranek otulony mgłą, gdy na liściach jeszcze śpi nocny deszcz, gdy słońce zaspane niemrawo wdrapuje się na niebo, warto wziąć aparat.

Można spotkać niesamowitą grę świateł, można znaleźć krople podwieszone tu i tam, a liście na ścieżkach, błyszczą niczym powlekane srebrem.

Mgła zmiękcza ostre kontury, nadaje tajemniczości rzeczom zwyczajnym, a promienie słońca, przebijające się przez prześwity gałęzi drzew, kładą się słonecznymi plamami na zacienionych zakamarkach. 

Miałam to wszystko porankiem, więc za aparat i ruszyłam po Tomaszowie i okolicach. Było na czym zatrzymać obiektyw i byłabym jeszcze ciekawsze kadry ustrzeliła, gdy nagle, po drugiej stronie szosy zobaczyłam jak coś szarego stoi na poboczu i coś chrupie.

Chrupało żołędzie, a jak mordę podniosło i spojrzało na mnie to jak nic... locha dzika!!! od lat włóczę się po ugorach okolicznych, i od lat widzę ślady dzików, ale tych ostatnich jakoś nie. Aż tu dzisiaj, oko w oko! Uciekać? Stać i udawać że nie widzę, to może sobie pójdzie? Przy szosie jesteśmy, samochody jeżdżą, ro może się wystraszy i w las pójdzie?

Ona patrzy na mnie, ja na nią i nic się nie dzieje. Nie powiem, stracha miałam, bo cholera wie co to może zrobić, a ja za stara by po drzewach latać!

I tak sobie stoimy, aż nie wytrzymałam i ..., skoro jut na to się napatoczyłam, to zrobię jej portrecik! I zrobiłam, ona nie zrobiła nic, pogapiła się jeszcze chwil i zabrała się ponownie do konsumpcji.

Odeszłam spory kawał, ale światło było niezłe, więc wlazłam w las i dalej pstrykać, tyle że nadsłuchiwałam, czy bestia czasem nie nadchodzi!

Po obiedzie syn przyszedł, więc od razu się chwalę, jaką fajną fotkę walnęłam dzikowi.

Ten się popatrzył najpierw na fotkę, potem na mnie, pokiwał głową i w śmiech!

- Skąd ci się wziął dzik? Przecież to świnka wietnamska! I to pewnie ta, co to Miszy jakiś czas temu uciekła - wychrypiał zanosząc się od śmiechu.

- Oj Mama, Mama- żeby świnię wziąć za dzika? No całkiem jak u Kargulów i Pawlaków! A może ty Mama Pawlaczka jesteś?

Spojrzałam na niego, potem na mojego dzika (czy dzikową).

- Czy ja Pawlaczka to nie wiem, Mama nic na ten temat nie wspominała, ale że świnia mnie w konia zrobiła, to już prawdziwe świństwo!

- Dobrze żeś na Fejsa nie wstawiła tego "dzika", bo by ludziska mieli z ciebie ubawu przez tydzień - zarechotał synuś, a ja miałam ochotę pacnąć go w zadek!

A swoją drogą, to ile lajków mogłabym za tego dziko-świnkę dostać? Zawszeć to popularność by była, a czy świńska, czy dzikowata, to co za różnica? :))))

 

 

 

 

 


środa, 25 października 2017, dewaluacja
Komentarze
2017/10/26 19:06:27
Czyżby śnieg???
A świni można się przestraszyć- niezależnie czy dzika, czy domowa... same okoliczności potęgują strach! ;)
-
2017/10/29 21:06:11
śnieg nie, ale świnia prawdziwa:)