|
Blog > Komentarze do wpisu
nic nie muszę... .
Bezczynność niedzielna lekkim zniecierpliwieniem się wkradała. Pracowitość odłożona nie z lenistwa, lecz brakiem zapotrzebowania, przynależność codzienna odpracowana obiadem, czas ciągnie się niczym „mordolkejka” po zębach. Po tygodniowym biegu trudno wyhamować. Coś jakby siła rozpędu pcha do przodu, a tu przód bez zaczepienia rąk i nóg. Wreszcie noc czarną firaną przysłoniła okno i wyciszył dzień. Diana Krall ciepłym głosem nuci „boulevard of broken dreams”, czerwone wino jakby uspokaja, znieczula zmysły. Niech sobie poswawolą, niech pogmerają w przeszłości jeśli taka ich potrzeba, w teraźniejszości jeśli muszą, w przyszłości jeśli inaczej nie mogą. Ja nic nie muszę, ja bulwarami nocy powędruję aż do porannej szarości. niedziela, 17 stycznia 2010, dewaluacja
Komentarze
fusilla
2010/01/19 20:01:58
Spokojnej wedrówki zatem!
2010/01/24 13:36:58
Wyhamowałam na tydzien, a moze i na dłuzej.
Ale ta bezczyność juz mnie zaczyna drażnić i niecierpliwić ... Tylko ksiązki mi tę bezczynność umilają. |